Półmaraton Wiązowski 2020

bieg6

Za nami jubileuszowa edycja 40. Półmaratonu Wiązowskiego  Razem ze mną 3600 zawodników ukończyło 40. Półmaraton Wiązowski pokonując dystans 21,095 km.

            Półmaraton Wiązowski organizowany jest od 1981 r. Jest too pierwszy w Polsce długodystansowy bieg, który odbywa się w okresie zimowo-wiosennym. Dla wielu biegaczy długodystansowych to bieg obowiązkowy jeżeli chodzi o rozpoczęcie sezonu biegowego. Tak też było i u mnie. Był to pierwszy półmaraton w tym roku i debiut w kategorii wiekowej M40. Debiut udany bo poprawiony o prawie 5 minut rekord życiowy z 2015 r. Metę minąłem z czasem 1:50:14, co dało mi 11744 miejsce w kategorii Open, a w kategorii wiekowej M40 miejsce 666. Co więcej zegarek pokazał, że półmaraton przebiegłem w czasie 1:49:44 !

            Decyzję o starcie w tym półmaratonie podjąłem dość późno, bo w styczniu – w trakcie przygotowań do Mistrzostw Świata w Półmaratonie, które w tym roku odbędą się w Gdyni. Ponieważ forma w ostatnich kilku miesiącach dzięki zgubieniu zbędnych kilogramów i bardziej regularnym treningom wzrosła postanowiłem, że przed Gdynią dobrze byłoby gdzieś się sprawdzić, żeby w Gdyni, która będzie głównym startem tej wiosny pobiec na miarę swoich możliwości. Wiadomo, że zawsze inaczej biegnie się na zawodach niż na treningu. Wybrałem Półmaraton we Wiązowni pod Warszawą. Start we Wiązowni potraktowałem jako kontrolno-treningowy. Przed nim plan na Gdynię to było złamanie bariery 1:49:59. Dzisiaj już wiem, że stać mnie na więcej i jak solidnie przepracuję pięć tygodni, które zostały do Gdyni będę cieszył się z kolejnej życiówki.

            Do Wiązowni jechałem pełen nadziei, ale i pełen obaw, gdyż ponad 3 tyg. wcześniej naciągnąłem na jednym z treningów mięsień dwugłowy uda i siłą rzeczy ostatnie treningi nie wyglądały tak, jakbym chciał. Nawet ostatni trening w czwartek był jeszcze takim, na którym odczuwałem lekki ból pod udem. W piątek postanowiłem jeszcze skorzystać z masażu i było to chyba dobre rozwiązanie, bo w niedzielę podczas startu ból nie wrócił i całą trasę mogłem pokonać na pełnym komforcie. Z tyłu głowy jednak miałem, że kontuzja może się odnowić stąd na początku zacząłem zachowawczo i wystartowałem z zającem na 1:55. Grupy trzymałem się do 7-8 km i zacząłem delikatnie przyspieszać. Około 14 kilometra uwierzyłem, że jest szansa na złamanie bariery 1:50. Brak bólu i ta wizja spowodowała kolejne przyspieszenie o kilka sekund na kilometrze. Nie było łatwo bo pogoda nie sprzyjała. Trasa powrotna była pod wiatr, który tego dnia dość mocno dawał się we znaki. Ostatecznie nie zabrakło wiele bo oficjalny czas wyszedł 1:50:14.

            W Półmaratonie Wiązowskim biegłem po raz pierwszy. Jestem pod wrażeniem organizacji tego biegu i atmosfery na trasie. Start odbywa się spod szkoły przy ul. Kościelnej. Dalej wybiega się z tej miejscowości a po drodze mija kilka mniejszych wiosek. W każdej z nich czekali wolontariusze i z uśmiechem na twarzy i dopingiem częstowali wodą, herbatą, czekoladą. Grała muzyka, zaangażowani byli Strażacy z OSP. Mimo wysokiej frekwencji, która była dwukrotnie większa niż rok temu na mecie nie było problemów. Szybko i sprawnie przechodziło się z mety do odebrania medalu, każdy dostał wodę, izotonik i drożdżówkę. W szkole gdzie było biuro zawodów czekał ciepły posiłek – pyszny obiad – zupa warzywna i kurczak z ryżem i surówką. Po takim biegu gdzie się traci około 1500 kalorii nie ma nic lepszego. Wcześniej przed biegiem proces wydawania pakietów też był bardzo sprawny i bezproblemowy. Ogólnie za organizację należą się słowa podziękowania, bo wszystko było dopięte na ostatni guzik.

            Po starcie w 40. Półmaratonie Wiązowskim jest mały niedosyt tym bardziej że miałem zapas energii, ale tak jak pisałem miał to być tylko start kontrolno-treningowy. Docelową imprezą tej wiosny są Mistrzostwa Świata w półmaratonie, które odbędą się 29 marca i mam nadzieję, że właśnie za 5 tygodni, a nie za kolejne 5 lat poprawię ponownie swoją życiówkę na dystansie półmaratonu. Do zobaczenia w Gdyni w marcu, a za rok na pewno we Wiązowni.

Poniżej wyniki czołówki:

  1. Szymon Kulka (Wks Grunwald Poznań) – 01:03:33
  2. Adam Nowicki (Asics Adaminhurry) – 01:04:15
  3. Kamil Jastrzębski (Duklanowskiteam Skb Kraśnik) – 01:04:36
  4. Arkadiusz Gardzielewski (Wks Śląsk Wrocław) – 01:06:22
  5. Mykola Mewsza – 01:06:51
  6. Damian Świerdzewski (Następny Krok Teamks Azs – Awf Biała Podlaska) – 01:07:26
  7. Florian Pyszel (Piekielni Warszawa) – 01:09:30
  8. Dzmitry Hryhoryeu (Dudar 42195) – 01:10:00
  9. Łukasz Kalaszczyński (Km Sport Pro Team) – 01:11:37
  10. Jakub Lysko (Wkb Meta Lubliniec) – 01:11:51

Oczywiście nie zabrakło też uzupełniania witamin i minerałów.

BIO-TECH-Multi_Hypotonic_Drink___1000_ml

biegw

Dodaj komentarz