|
W latach 90-tych ubiegłego wieku
sięgnięcie po serwatkę jako źródła protein okazało się krokiem bardzo celnym.
Surowiec ten był o wiele bardziej dostępny od rekomendowanej, lecz coraz
bardziej deficytowej ovoalbuminy jaja a jego właściwości nie ustępowały
rekomendowanej tej ostatniej. Podstawowym warunkiem anabolicznego wzrostu jest
dostarczenie odpowiedniej ilości budulca (białka) co w praktyce okazuje się
bardzo trudne bez użycia jego skoncentrowanych form, szeroka dostępność WPC
niemal rozwiązała ten problem, lecz pojawił się kolejny - stagnacje.
Podczas, gdy wyczynowi sportowcy trzymali się zasady różnorodności diety,
początkujący starali się całe dodatkowe zapotrzebowanie na białko załatać
przetworami mlecznymi - twarogiem, mlekiem i serwatką z odżywek. Jeśli dodać, że
dostarczana z tymi produktami laktoza powoduje różne utrudnienia trawienne aż u
37,5% naszego społeczeństwa, zrozumiemy dlaczego powstała konieczność
poszerzenia źródeł proteiny.
1. Zmniejszyć ilość laktozy, nie zmniejszając ilości białka.
Ten warunek spełnia czysty izolat 90%, jednak odżywki o zawartości samej WPI są
bardzo drogie.
2. Zróżnicować źródła białka.
Wyczynowcy robią to wplatając do codziennej diety białko jaja lub robiąc
okresowe przerwy z WPC i obserwując zmiany postępów i samopoczucia.
3. Więcej argininy, więcej tyrozyny.
Te dwa aminokwasy uczestniczące w procesie produkcji hormonu wzrostu hGH nie dla
wszystkich są aż tak ważne, jak właśnie dla kulturystów. Dodatkowo L- histydyna,
która ogólnie nie zalicza się do aminokwasów egzogennych, w przypadku
kulturystyki i dzieci w okresie wzrostu zakwalifikowana została także jako
aminokwas podstawowy a jest to tzw. aminokwas ograniczający (deficytowy) dla WPC.
Z tymi problemami będzie zmagał się każdy, kto ograniczył podaż białka jedynie
do WPC, dlatego tak dobre rezultaty przyniosło spożywanie brakujących
aminokwasów oddzielnie. Szczególnie znane są niemal "pompujące" właściwości L-
argininy, której WPC ma o połowę mniej niż białko wzorcowe.
4. Szybkostrawne i co potem?
Dobrze jest dostarczać cenne aminokwasy jak najszybciej, ale ważny jest też
okres tzw. "późnej regeneracji" - mięśnie rośną do 48 godzin po treningu,
skracanie tego czasu, to mniejsze przyrosty. Częściowo rozwiązywano to
"odżywkami na noc", o dłuższym okresie wchłaniania aminokwasów. Pod koniec 2010
roku powstał surowiec, który w naturalny sposób sprostał powyższym problemom.
Decydująca okazała się obecność RPC (Rice Protein Concentrate). To nietypowe
białko odwrotnie niż WPC, ma najwięcej argininy i sporo tyrozyny, dłuższy czas
trawienia i zero laktozy. RPC trudno jest dostarczyć z pożywieniem, gdyż
naturalnie w ryżu jest go zaledwie 6%. Mimo to nawet ta niewielka ilość,
spożywana przy okazji typowych w kulturystyce ryżowych posiłków, mogła mięć
dobroczynny wpływ na wyniki. Jednak do wyprodukowania 1 kg takiego białka
potrzebne jest aż 17 kg ryżu, w dodatku tu nie wystarcza metoda filtracji (mikrofiltracja,
ultrafiltracja), produkt uzyskuje się tylko poprzez biofermentację, czyli bez
użycia ryzykownych metod hydrolizy chemicznej. Tak uzyskane białko wydaje się
kwintesencją tego, czego mogłoby jeszcze brakować w WPC, wskaźnik
przyswajalności dla tego białka określony oficjalną metodą AOAC 991.29 - True
Protein Digestibility of Foods and Food Ingredients wynosi PD-value = 95,6
+/-1,1%, podobieństwo aminokwasów podstawowych odpowiada w 96% naturalnemu mleku
matki a po dodaniu lizyny wskaźnik PDCAAS = 1.0, czyli wartość najwyższa. Nie
chodzi o to które z tych białek jest "lepsze" - oba mają deficyty (m.in. lizyna
dla RPC a arginina dla WPC) i dopiero połączenie tych 2 protein z użyciem
dopełniającego Fullfilera daje surowiec o odpowiedniej konsystencji,
rozpuszczalności i profilu aminokwasowym.
Wniosek: WPC jest białkiem najbardziej wszechstronnym - używanym w przemyśle
ogólnospożywczym, odżywkach dla dzieci, sportowców i osób z nadwagą. Jednak
R-WPC to niewątpliwie najbardziej kulturystyczne białko na świecie.

|